Na górze pełne zaskoczenie - prawie nie ma wiatru, w dodatku chmury rozchodzą się trochę, odsłaniając widoki. Pogoda wyraźnie się poprawia, podziwiając widoczki idziemy na Małą Babią i stąd czerwonym szlakiem wracamy do Slanej Vody. Zejście jest dość strome, dobrze że wybraliśmy taki kierunek trasy. Ostatni odcinek drogi - wyasfaltowany.
W schronisku czeka nas rozczarowanie - nie można kupić nic do jedzenia. Trwa zamknięta impreza i goście "z zewnątrz" nie są zbyt mile widziani. Dobrze, że pogoda poprawiła się na tyle, że możemy z kupionymi wafelkami i piwem posiedzieć na zewnątrz.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz